Loading...

Za drogo dla biednych, zbyt biednie dla bogatych

/, senioralność, Seniorzy/Za drogo dla biednych, zbyt biednie dla bogatych

Za drogo dla biednych, zbyt biednie dla bogatych

Za drogo dla biednych, zbyt biednie dla bogatych

O starzejących się gospodarkach rozprawiamy wtedy, kiedy populacja siwych włosów odbiega w swoich demograficznych proporcjach od międzypokoleniowej normy. Tak właśnie dzieje się już teraz w Polsce i to na coraz większą skalę. Ale to wcale nie oznacza, że natrafiliśmy na gospodarczą żyłę srebra.

Na początku października miał miejsce, już po raz drugi, Kongres Gospodarki Senioralnej, zorganizowany przez instytut działający pod tą samą nazwą przy Centrum Adama Smitha. Wydarzenie bardzo ważne i bliskie mojemu senioralnemu sercu, podobnie jak i niezwykle cenna inicjatywa powołania samego Instytutu. Słuchając jednak niektórych mocno akademickich wypowiedzi niektórych kongresowych panelistów na temat wpływu rosnącej liczby seniorów na przyszły rozwój polskiej gospodarki, czułem się jak na wiecu przedwyborczym, który w pobożności swoich życzeń stanie się być może nową polityczną normą w wielu starzejących się krajach europejskich i to już niedługo.

Bo któż nie chciałby mieszkać we wspaniale zaprojektowanych domach, korzystać z osiągnięć nowoczesnej medycznej, mieć dostępu do bogatego zakresu usług oraz najnowszych senioralnych gadżetów i używać życia w rentierskim komforcie, przez wiele długich i zdrowych lat? A w tym czasie, dzięki naszej senioralnej szczodrości, przewidujący przedsiębiorcy zarabiać będą swoje ponadprzeciętne zyski, znacznie łatwiej niż w młodszych częściach naszej narodowej gospodarki. Nic, tylko osiwieć z radości! Obawiam się jednak, że tak przelukrowana wizja polskiego senioralnego świata napotka na swojej drodze cały szereg całkiem przewidywalnych przeszkód.

Wystarczy tylko zerknąć na Japonię, która jako pierwsza na świecie wpadła w demograficzną przepaść jeszcze na początku lat 90-tych. Od tego czasu kraj kwitnącej wiśni straszy brakiem wzrostu gospodarczego, cenową deflacją, niskim poziomem inwestycji kapitałowych i zadłużeniem budżetu państwa na poziomie sięgającym ponad 200% dochodu narodowego. To oczywiście wcale nie oznacza, że gwałtowne starzenie się japońskiego społeczeństwa było jedynym powodem wszystkich strukturalnych problemów. Swoją istotną rolę odegrały też z pewnością postępujące procesy globalizacyjne, skostniałe struktury korporacyjne i brak kulturowego przyzwolenia na imigrację, ale nie ma już dzisiaj ani cienia wątpliwości, że za swoją senioralność gospodarka japońska zapłaciła bardzo wysoką cenę i to pomimo swojej wcześniejszej zamożności.

Tak się jednak historycznie składa, że nasza transformująca ekonomia nie zdołała jeszcze doprowadzić do powstania senioralnej klasy średniej z zamożnością na miarę swoich japońskich rówieśników. Startujemy więc z zupełnie innego poziomu, a do tego nasz model państwa opiekuńczego zakłada znacznie większą zależność od młodszych pokoleń, które ostatnio masowo wyemigrowały za lepszym zachodnim chlebem.

Na to wszystko nakłada się jeszcze wyraźnie przyśpieszający postęp w biotechnologii, która twierdzi, że już niedługo będziemy się mogli starzeć coraz młodziej. Wchodzimy więc w prawdziwie senioralną epokę, w której chorowanie i umieranie staną się wstydliwymi atrybutami życiowego nieudacznictwa.

Czy to wszystko znaczy, że w Polsce nie będzie się zarabiać na seniorach, lokalnych lub tych z importu? Oczywiście, że tak! Ale na pewno nie na wszystkich i nie na taką samą skalę jak dzisiaj za naszą zachodnią granicą. Senioralność, niewątpliwie, przyniesie ze sobą cały szereg unikalnych i niezwykle ważnych potrzeb, które będą miały wielką nadzieję na ich pełne zaspokojenie. Pojawią się też jednocześnie wielkie finansowe ograniczenia i bolesna senioralna polaryzacja życiowych możliwości, a to z kolei spowoduje, że tylko niektóre z planowanych dzisiaj przedsięwzięć spełnią pokładane w nich nadzieje.

Dlatego proszę nie liczyć na to, że każdy niesprzedawalny pałacyk lub opustoszały dom weselny zaludnią zdesperowani seniorzy, rozwiązując tym samym problemy ich właścicieli. Zawiodą się też niektóre firmy importujące na polski rynek zachodnie modele działania, które wypracowano w zupełnie innej rzeczywistości ekonomicznej (z czego właśnie wynika moja tytułowa refleksja).

Tak, polska gospodarka z pewnością nam się zestarzeje, bo demografia jest najbardziej przewidywalnym ze wszystkich panujących nam trendów. I chwała Krajowemu Instytutowi Gospodarki Senioralnej za podjęcie tak ważnej inicjatywy. Ale nawet alchemia wieku dojrzałego nie zdoła przemienić siwego srebra w czyste złoto.

grudzień 2015

2017-10-21T14:19:31+00:00 By |demografia, senioralność, Seniorzy|

Leave A Comment