Loading...

Naiwność statystycznych obietnic

/, oszczedzanie/Naiwność statystycznych obietnic

Naiwność statystycznych obietnic

W naszym myśleniu o finansach osobistych musi się wreszcie dokonać prawdziwie kopernikowska rewolucja i to w naszym własnym, najlepiej pojętym interesie. Nie jesteśmy bowiem pępkiem finansowego świata, a rynki kapitałowe wcale nie krążą wokół naszych indywidualnych portfeli i na pewno nie sprawią, że jako inwestorzy zarobimy akurat tyle, ile wynika ze statystycznych modeli. A już na pewno bez żadnej magicznej gwarancji, że spokojnie starczy na resztę życia.

Przemysł inwestycyjny wprost uwielbia zabawę w kotka i myszkę ze swoimi nie zawsze świadomymi klientami, bo najpierw sprzedaje im pewną siebie nadzieję na atrakcyjne i powtarzalne zyski w oparciu o bardzo szczegółowe statystyczne prognozy, a zaraz potem podsuwa rutynowe ostrzeżenie, że wyniki osiągane w przeszłości nie mogą stanowić żadnej gwarancji na całkowicie nieprzewidywalną przyszłość. I mają rację, bo jeszcze nie poznałem nikogo, kto po dwudziestu latach oszczędzania otrzymałby od swojego ubezpieczyciela chociażby tyle, ile pierwotnie szacowano. Zwłaszcza w ostatnich latach.

Spójrzmy więc wreszcie prawdzie w oczy. Dla globalnej gospodarki i rynków kapitałowych nie ważne jest przecież kiedy i ile będziemy akurat potrzebować na edukację dla naszych kochanych dzieci, kiedy i za ile pragnęlibyśmy wreszcie kupić własny wymarzony dom, kiedy i z jaką sumą chcielibyśmy pojechać na planowane od dawna wielkie rodzinne wakacje czy wreszcie,  jaki styl życia preferowalibyśmy po przejściu na emeryturę. I nie ma nikogo, kto mógłby – bez względu na poziom posiadanego intelektu i dostęp do nawet najmądrzejszych algorytmów – policzyć od końca (przyszłości) to początku (teraźniejszości) ile, w co i w jakim tempie powinniśmy inwestować, aby w pełni osiągnąć kolejne wyznaczone sobie cele finansowe.

Rynek ze swoim potencjałem, ten tu i teraz, jest przecież tylko jeden i ten sam dla wszystkich inwestorów, tak samo tani lub drogi, bez względu na zadeklarowane przez nas potrzeby i nasz wiek oraz na poziom naszego apetytu na jakkolwiek pojmowane ryzyko. Dlatego oszczędzajmy ile tylko potrafimy, a potem inwestujmy jak tylko można najlepiej, żeby dopiero po jakimś czasie odkryć ile byliśmy w stanie rzeczywiście zarobić i na co tak naprawdę wystarczy. Nie zapominając przy tym oczywiście ani na chwilę, że w dzisiejszym świecie w inwestowaniu nie chodzi już tak naprawdę o jakiekolwiek cele pośrednie, ale przede wszystkim o godnie zabezpieczoną rentierską starość. Bez wszystkiego innego potrafimy się przecież obyć!

Najlepszym dowodem na życiową nieprzydatność zbyt szczegółowych prognoz na przyszłość opartych na wynikach osiągniętych w przeszłości przez poszczególne rynki kapitałowe lub grupy aktywów inwestycyjnych są teraz oczywiście obligacje skarbowe, ale nie tylko. Bawiąc się zbyt naiwnie w tą jakże wygodną dla pośredników marketingową grę, określaną przeze mnie mianem statystycznej ekstrapolacji przeszłości w przyszłość, zapominamy bowiem o niepowtarzalności wielu kluczowych dla historycznej wyceny zjawisk i wydarzeń oraz wynikających z nich inwestorskich emocji.

Najzabawniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że mamy przecież niezwykle rozsądną alternatywę, za którą Prof. Robert Shiller otrzymał nie aż tak znowu dawno nagrodę Nobla. Tylko o niej nie pamiętamy i niestety bardzo rzadko z niej korzystamy! Dlaczego? To bardzo proste. Proponowana przez niego forma statystycznej ekstrapolacji kompletnie ignoruje wyniki uzyskane w przeszłości, koncentrując się zamiast tego na atrakcyjności bieżącej wyceny w stosunku do jej historycznych wskaźnikowych zakresów. A że podstawowe rynki są obecnie relatywnie drogie lub wręcz bardzo drogie, to wieloletnie stopy zwrotu oczekiwane przez niego od przyszłości akurat teraz, odbiegają bardzo wyraźnie od wyników możliwych dla nas do osiągnięcia w znacznie bardziej szczodrej przeszłości. Tylko, że to się nie sprzedaje!

I jaki z tego wszystkiego wynika wniosek dla naszej własnej inwestorskiej przyszłości? Praktykujmy raczej mądrą schillerowską ekstrapolację teraźniejszości zamiast korzystać ze statystycznej wstecznej inteligencji. A słysząc od doradców o indywidualnym portfelu szytym dla nas specjalnie na miarę, pamiętajmy, aby miarą dla tego portfela była obiektywna analiza bieżącej sytuacji rynkowej na tle przyszłości, a nie nasze naiwne oczekiwania w służbie rosnących planów sprzedażowych. Zwłaszcza dla coraz modniejszych inwestycyjnych robotów, nafaszerowanych historią, ale bez żadnej ponadludzkiej znajomości przyszłości.

To jedyna rozsądna zasada bezpiecznego inwestowania w dzisiejszych czasach.

lipiec 2016

2017-11-17T09:42:05+00:00 By |Ekonomia Myśli, oszczedzanie|

Leave A Comment