Loading...

Najwyższa bańka gospodarcza na ziemi

/, inwestycje, wzrost gospodarczy/Najwyższa bańka gospodarcza na ziemi

Najwyższa bańka gospodarcza na ziemi

Racjonalne, a jednocześnie przedsiębiorcze zarządzanie narodowym potencjałem gospodarczym to nie tylko dobre hasło na kolejną kampanię wyborczą. To przede wszystkim realna szansa na konkurencyjną i dzięki temu relatywnie bezpieczną przyszłość dla naszych dzieci i wnuków. Nie zapominając przy tym ani na chwilę o mniej głodowych emeryturach dla nas samych.

Makro ekonomia od zawsze cierpiała na deficyt licznych i powtarzalnych, a przez to również przekonywujących próbek, dla statystycznego udowodnienia jakichkolwiek teorii lub recept, mających prowadzić do dynamicznego wzrostu pojedynczej narodowej gospodarki. I to z bardzo prostego powodu: każdy kraj dysponuje bowiem swoim własnym unikalnym potencjałem, uzależnionym od położenia geograficznego, strefy klimatycznej, dostępnych zasobów naturalnych, historycznych doświadczeń i wypracowanej w przeszłości infrastruktury oraz wybranej lub tolerowanej – nie tylko obecnie – formy sprawowania władzy politycznej.

Śledząc ostatnio pewne wydarzenia, uświadomiłem sobie jednak, że są w dzisiejszym świecie dwa regiony gospodarcze, które chociaż nie spełniają żadnych statystycznych rygorów analitycznych, to jednak stanowią pewną wyjątkową okazję porównawczą dla nawet daleko idących wniosków. Także dla nas, Polaków, borykających się już teraz z wyzwaniem znalezienia nowej drogi do jeszcze szybszego wzrostu gospodarczego w nieco bardziej odległej przyszłości, w której zabraknie nam z pewnością relatywnie łatwych do skonsumowania początkowych owoców ekonomicznej transformacji i bez wątpienia korzystnych dla nas wszystkich, bez względu na skalę kapitałowego marnotrawstwa, środków europejskich.

Wydarzeniami, które zainspirowały mnie do zajęcia się akurat tym tematem były: (1) decyzja Arabii Saudyjskiej (dopiero teraz!) o utworzeniu największego na świecie państwowego funduszu majątkowego (o początkowej wartości 2 bilionów dolarów, pochodzących z pierwszej w historii sprzedaży akcji w Aramco, upublicznianym niedługo państwowym koncernie olejowym), podjęta tuż po ogłoszeniu pierwszej od 25 lat linii kredytowej dla tego kraju na poziomie 10 miliardów dolarów; (2) proces masowego mordercy w Norwegii, przywracający mu znacznie szersze ludzkie prawa w okresie odsiadywania dożywotniego wyroku oraz (3) informacja, że Emaar Properties, flagowy deweloper w Dubaju, wybuduje tam kolejny rekordowo wysoki budynek.

W tej historii mamy Norwegię, jeden z najbardziej zamożnych krajów na świecie, oraz Bliski Wschód. Dwa regiony żyjące – w pewnym uproszczeniu – przede wszystkim ze złóż ropy, których eksploatację rozpoczęto w tym samym stuleciu, oraz posiadające ponadprzeciętnie trudne warunki klimatyczne. I w obu przypadkach bogactwo płynące przez dziesięciolecia z roponośnego kranu zdecydowanie przekraczało bieżące potrzeby konsumpcyjne lokalnej społeczności.

Tylko, że w Norwegii nikt przez te lata nie budował parków rozrywki na sztucznej pustynii, nikt nie ściągał do pracy ludzi z całego świata, płacąc im dwa razy więcej niż w Nowym Jorku za wykonanie takiej samej pracy, i nikt nawet nie pomyślał o wybudowaniu najwyższego w historii wysokościowca. Zamiast tego, już dawno powstał największy do tej pory, w pełni transparentny i relatywnie bardzo dobrze zarządzany narodowy fundusz kapitałowy, a Norwegowie – nie bez stresu, ale z dużym międzypokoleniowym spokojem – obserwują teraz kolejny atak surowcowej cykliczności na największe źródło ich narodowego bogactwo. Byli na to przygotowani, z rentierskim portfelem pełnym zagranicznych (także bardziej słonecznych!) aktywów i wielu inwestycji dokonanych w konkurencyjne rozwiązania technologiczne, również te alternatywne dla ropy i gazu. I chociaż sam łapię się czasami na myśleniu, że skandynawska demokracja podnosi swoją własną poprzeczkę niepotrzebnie aż tak wysoko, to jednak zdecydowanie wolę ich racjonalne i przedsiębiorcze planowanie w interesie obecnych i przyszłych pokoleń, wsparte wprost fanatyczną troską o każdego pojedynczego człowieka i jego prawa.

Nas, Polaków, rozdartych pomiędzy wiarą w samych siebie (bo przecież potrafimy!) i brakiem wiary w naszą narodową mądrość, która z myśleniem czeka podobno dopiero na nieuniknioną szkodę, czekają teraz kolejne wielkie gospodarcze wybory. Nie powtórzymy jednak ani sukcesu Norwegii, ani też błędów Bliskiego Wschodu, bo z naszego kurka nie płynie żadna ropa, a węgiel okazuje się w dzisiejszym świecie surowcem coraz mniej płynnym. Dlatego i tym bardziej, na skali gospodarczej przedsiębiorczości i narodowej zapobiegliwości musimy wypracować naszą własną miarę. Najlepiej bez problemów zastępczych i niepotrzebnych drobiazgowych sporów.

czerwiec 2016

2017-11-22T14:40:38+00:00 By |Ekonomia Myśli, inwestycje, wzrost gospodarczy|

Leave A Comment