Loading...

Nobel za mądrość o ludzkiej głupocie

/, Ekonomia Myśli, Nobel/Nobel za mądrość o ludzkiej głupocie

Nobel za mądrość o ludzkiej głupocie

Od wielu lat twierdziłem, nawet w ramach moich publicznych prezentacji, że większość tzw. nagród Nobla w dziedzinie ekonomii, przyznawanych przez Centralny Bank Szwecji (sam Nobel nie uważał bowiem ekonomii za naukę wystarczająco ścisłą, aby dołączyć ją do listy tych rzeczywiście zasługujących na jego nobilitujące pieniądze), powinna być z honorem zwrócona.

Moje głębokie przekonanie w tym zakresie zrodziło się przed prawie 30-tu laty, jeszcze w Afryce Południowej, kiedy byłem bardzo intensywnie faszerowany akademickimi teoriami w ramach moich przygotowań do egzaminu maklerskiego, a z drugiej strony obserwowałem na co dzień szaleństwo lokalnej giełdy przy okazji mini hossy na rynku złota. O moich własnych, rozgrzanych do czerwoności emocjach, nie wspominając!

Kolejnym gwoździem do mojej własnej ekonomicznej trumny było wtedy uświadomienie sobie jeszcze jednego i równie absurdalnego założenia, na którym – de facto – oparty jest do dzisiaj cały przemysł inwestycyjny: że ekstrapolacja statystycznej przeszłości w przyszłość pozwala nam na policzalne przewidywanie przyszłości (która, z samej natury, jest kompletnie nieprzewidywalna!) i im dłużej sięgamy naszą statystyczną siecią w przeszłość, tym większe prawdopodobieństwo trafności naszych portfelowych oczekiwań. Kompletna bzdura!

To tak, jakby ukapitalistyczniane Chiny były z nami od zawsze, jakby nigdy nie upadł mur berliński i jakby największe banki centralne drukowały bez opamiętania pieniądze nawet przed ostatnim kryzysem finansowym. Nawet Harry Potter przecierałby swoje magiczne okulary ze zdziwienia!

Były oczywiście chwile, kiedy czułem się nieco mniej osamotniony w tym moim opozycyjnym myśleniu. Choćby wtedy, kiedy Lawrence Summers – minister finansów w ekipie prezydenta Clintona, a potem szef Uniwersytetu Harvarda –   wściekając się na tzw. hipotezę rynków efektywnych, wykrzyczał: „Rozejrzyj się tylko dokoła. Przecież to idioci!”. A jeszcze bardziej wtedy, kiedy tzw. ekonomia behawioralna (rozumiana jako dziedzina analizy ekonomicznej, która weryfikuje założenia ekonomii neoklasycznej w oparciu o wyniki badań socjologicznych i psychologicznych) zasłużyła na swojego pierwszego Nobla w osobie prof. Daniela Kahnemana (2002) za „wcielanie wglądu w badania psychologiczne do nauk ekonomicznych, szczególnie dotyczących ludzkiego zdania i podejmowania decyzji pod wpływem niepewności”.

Dla ścisłości, należałoby w tym miejscu wspomnieć o jeszcze dwóch wcześniejszych noblistach, którzy kwestionowali założenia ekonomii neoklasycznej (tej wolnej od psychologii i emocji), Gary’ego Beckera i Herberta Simona. Ale działo się to wszystko zanim jeszcze narodziło się moje zawodowe życie i było przy tym skutecznie pomijane przez moich własnych wykładowców.

Dlatego chwała członkom komitetu przyznającego nagrody Nobla z dziedziny ekonomii za dostrzeżenie w tym roku prof. Richarda Thalera za jego – jak to ktoś napisał –  „śmieszne gadanie na mądre tematy”, a według jego samego: „największego lenia wśród noblistów”.

Pozwólcie jednak Państwo, że zadam teraz po raz kolejny to samo męczące mnie od lat pytanie: ile ekonomicznych nagród Nobla musi upłynąć w akademickiej rzece uznającej nieracjonalność naszych ludzkich poczynań i nieefektywność rynków kapitałowych, żeby światek produktów inwestycyjnych przestał nam wreszcie obiecywać gruszki przyszłości na statystycznej wierzbie przeszłości!?

październik 2017

2017-11-22T12:55:31+00:00 By |ekonomia behawioralna, Ekonomia Myśli, Nobel|

Leave A Comment