Loading...

OldConnect

OldConnect

Od kilku miesięcy przymierzam się bardzo poważnie do ewentualnego upublicznienia mojej grupy kapitałowej na polskim rynku alternatywnym NewConnect, ale jak na razie wyraźnie bez wzajemności.

Dlaczego? Bo podobno – zdaniem co najmniej kilku autoryzowanych doradców z licznym doświadczeniem, z którymi podjęliśmy wstępne rozmowy – mogę nie spełnić obecnych oczekiwań giełdy.

Dlaczego? Bo moja grupa to „wciąż jeszcze tylko” start-up start-upów i to bez wystarczająco długiej historii przychodów, a zarządzający naszym rynkiem alternatywnym uważają, że jego rola nie polega już więcej na wycenianiu samego potencjału.

Dlaczego? Bo w pierwszych latach funkcjonowania rynku NewConnect pojawiło się na nim zbyt wiele firm, które w żaden sposób nie zasługiwały wtedy na status spółki publicznej, przy czym największą problematyczną grupę stanowiły z pewnością marketingowo opakowane wydmuszki z obietnicą wielkiego potencjału i to bez żadnej realnej szansy na komercyjny sukces.

Tak, to prawda, że popełniono wtedy wielki grzech sprostytuowania wspanialej idei, za co do dzisiaj płaci liczna grupa prywatnych inwestorów. Ale prawdą jest również, że często ci sami inwestorzy nie wykonywali swojej podstawowej pracy domowej, zachłyśnięci własnymi naiwnymi oczekiwaniami.

Tylko czy nieudana przeszłość powinna aż w tak dużym stopniu ograniczać obecną rolę rynku alternatywnego?

NewConnect powinien być – zdaniem Wikipedii – miejscem spotkań dla potencjalnych inwestorów z „powstającymi bądź młodymi spółkami o stosunkowo niewielkiej przewidywanej kapitalizacji, działających przede wszystkim w sektorach tzw. nowych technologii, opartych głównie na aktywach niematerialnych, obciążonych większym ryzykiem, ale jednocześnie pozwalających liczyć na większe stopy zwrotu”. I nie ma tu ani słowa o jakichkolwiek zaksięgowanych przychodach!

Polska innowacyjna, wbrew wielu medialnym komentarzom i licznym oficjalnym zapewnieniom, wciąż cierpi na syndrom braku dostępu do świadomego rodzimego kapitału o wyraźnie podwyższonym i bardziej przedsiębiorczym apetycie na ryzyko inwestycyjne.

Dlatego, moim zdaniem, rynek NewConnect ma nadal do odegrania tą samą i nie mniej ważną strategiczną rolę, jaka przed 10-ciu laty przyświecała najprawdopodobniej jego twórcom:  polski prywatny i rozproszony kapitał inwestujący w młode i małe polskie spółki z pomysłem na globalnie innowacyjny i komercyjnie opłacalny biznes.

Bo jeżeli nie na NewConnect, to dokąd? Do wujka Googla na Pragę?

Witamy w świecie Kolonizacji 3.0!

wrzesień 2017

2017-11-22T13:07:54+00:00 By |Ekonomia Myśli, NewConnect, StartUp|

Leave A Comment