Loading...

Przedsiębiorcy do senatu, bankruci na pomniki

/, Ekonomia Myśli/Przedsiębiorcy do senatu, bankruci na pomniki

Przedsiębiorcy do senatu, bankruci na pomniki

Polska jest krajem, który szczyci się swoimi narodowymi bohaterami i który uwielbia stawiać im pomniki. Jednak nie wszyscy polscy żołnierze wyklęci zostali już przez nas godnie uznani i uhonorowani z należnym im szacunkiem. Zapominamy o nich na lekcjach historii i nie pytamy o nich nawet na olimpiadach przedsiębiorczości.

Z kapitalizmem jest jak z demokracją z powszechnie cytowanej wypowiedzi Churchilla. Bo chociaż nie jest to z pewnością idealny system ekonomiczny, to jednak ludzkość nie wymyśliła jeszcze, przynajmniej jak do tej pory, nic rzeczywiście bardziej efektywnego. Zwłaszcza w dłuższym okresie czasu. Przy czym nasz człowieczy problem z oceną kapitalizmu wynika również z faktu, że jeszcze nigdy w historii cały świat nie zdecydował się wkroczyć w tym samym czasie na wspólną ścieżkę dokładnie takiego samego eksperymentu polityczno-ekonomicznego. I tak długo, dopóki jednym krajom wiedzie się relatywnie lepiej niż innym, tak długo sami skazujemy się na zazdrosne poszukiwania jeszcze bardziej konkurencyjnych (najlepiej!)  lub wygodnych (najchętniej!) form zarządzania naszymi narodowymi gospodarkami. Oczywiście z dodatkiem ludzkiej twarzy i z miłą sercu troską o nasze rosnące konsumenckie apetyty.

Zapominamy przy tym jednak bardzo często i to pomimo jakże bogatej historii gospodarczej świata, że żadna formacja polityczna ani żadna, nawet najlepsza administracja, nie są w stanie, samodzielnie i same z siebie, zapewnić swoim krajom systematycznie odnawialnej przewagi konkurencyjnej, która – bez wątpienia – jest najbardziej trwałym źródłem narodowej zamożności. Ich rola jest oczywiście niezmiernie ważna, wręcz krytyczna, ale polega ona przede wszystkim na umożliwieniu optymalnego działania tym wszystkim, którzy wkraczają na ścieżkę przedsiębiorczości.

Cieszy więc bardzo publiczna deklaracja Premiera Morawieckiego o pracach rządu nad Konstytucją dla Przedsiębiorców, która ma – po raz pierwszy od początku polskiej transformacji – usankcjonować wiodącą rolę tej właśnie grupy społecznej dla dalszego wzrostu polskiej gospodarki. Obawiam się jednak, że nawet i ta cenna inicjatywa napotka jednak na olbrzymi opór w mentalności naszego społeczeństwa, które nie dokonało jeszcze emocjonalnego przeprogramowania swojego zrozumienia dla przedsiębiorczości i które na indywidualny sukces finansowy wciąż spogląda przez bardzo krzywe zwierciadło transformacyjnych przemian.

Twierdzę przy tym, że kluczem dla tego procesu będzie powszechne uświadomienie sobie faktu, że zdecydowana większość nowych firm pada w ciągu pierwszych kilku lat swojego funkcjonowania, a ceną jaką ich twórcy muszą zapłacić za podjętą przez siebie próbę jest bardzo często utrata życiowych oszczędności, rozpad rodziny, problemy ze zdrowiem lub co najmniej głęboka psychiczna skaza. Tymczasem medialna i społeczna większość koncentruje się głownie na tych, którym się akurat udało, zapominając o tym, że ich sukces stanowi wielką i często przypadkową wygraną na niekończącej się nigdy loterii przedsiębiorczości.

Powodów, dla których nowe firmy – w swojej masie – nie dożywają wieku rentierskiego jest nieskończenie wiele. Ale, proszę mi wierzyć, że ani brak motywacji i ani zła wola, a już zwłaszcza nieuczciwość, nie są na szczycie jakiejkolwiek statystycznej listy. Proszę też zapomnieć o argumencie typu „źle oszacowane ryzyko”, bo gdyby takie szacunki były rzeczywiście możliwe, to żadna bogata korporacja nie zaliczałaby swoich start-upowych wpadek, a historia dowodzi czegoś zupełnie innego. Dlatego zajmijmy się lepiej brakiem politycznej dojrzałości, krótkowzrocznością związków zawodowych, regulacyjną bezsensownością czy chociażby administracyjną bezmyślnością, bo w tym zakresie przyszłość jest – w swoich skutkach – zdecydowanie bardziej przewidywalna.

Tak, chętnych do mieszania różnymi łyżeczkami w naszej narodowej gospodarczej herbacie mamy wielu, ale ktoś musi przecież bez przerwy dosypywać do niej cukru, bo bez tego staniemy się najwyżej krajem drepczącym w miejscu. Dlatego błagam, uznajmy wreszcie, że praktykowanie przedsiębiorczości jest w istocie najtrudniejszą ze wszystkich sztuk, a już na pewno tą najcenniejszą dla jej odbiorców. I oddajmy publicznie chwałę wszystkim bezimiennym przegranym na loterii narodowej przedsiębiorczości, pokonanym w boju przez nieubłaganą rzeczywistość.

Ekonomiści, policzcie wreszcie jak duży jest łączny wkład do naszego gospodarczego sukcesu tych wszystkich firm, które nie zdołały ukończyć swojej szkoły podstawowej! Inwestorzy, zacznijcie wreszcie organizować, za przykładem Doliny Krzemowej, publiczne pogrzeby dla nieudanych start-upów, aby zrozumieć i uszanować wysiłek oraz starania ofiary! Politycy, wyślijcie wreszcie, ku przestrodze, siebie i swoich urzędowych podwładnych, na film dokumentalny o ludziach i ich firmach zniszczonych bezmyślnie przez aparat władzy, wzorem projekcji dla kierowców odpokutowujących swoje karne punkty! Wyborcy, zażądajcie wreszcie, aby w Senacie byli wyłącznie ci, którzy swoim doświadczonym veto zablokują ustawy paraliżujące marzenia polskich przedsiębiorców! Obywatele, postawcie wreszcie pomnik wyklętym bankrutom, najlepiej przed Urzędem Rady Ministrów!

lipiec 2016

2017-11-22T13:49:34+00:00 By |bankructwo, Ekonomia Myśli|

Leave A Comment