Wylewanie odmienności z kąpielą schematycznych przekonań

/, inflacja, portfel inwestycyjny/Wylewanie odmienności z kąpielą schematycznych przekonań

Wylewanie odmienności z kąpielą schematycznych przekonań

W przeciętnym prywatnym portfelu inwestycyjnym brakuje teraz w Polsce co najmniej kilku grup aktywów, które w przyszłości z łatwością uzasadnią swoją relatywną przydatność. Przy nadrabianiu tych zaległości należy jednak unikać wszelkich naiwności zbyt schematycznego myślenia, które niestety wciąż jeszcze cechuje wielu rynkowych komentatorów.

Odpowiedzią na odmienne inwestycyjne czasy, takie jakie mamy właśnie teraz, powinny być … alternatywne strategie inwestycyjne. Przede wszystkim alternatywne w stosunku do tych, które sprawdzały się poprzednio, w bardziej „normalnych” czasach. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby tak fundamentalne zmiany, jak chociażby pojawienie się negatywnych stóp procentowych (i to na taką skalę!), nie wymusiły na naszym modelowym myśleniu o alokacji aktywów inwestycyjnych jakiś daleko idących modyfikacji.

Pragnę przy tym wyraźnie podkreślić, że sytuacja na międzynarodowym rynku obligacji (który zadziwiająco cierpliwie znosi oczekiwanie na inflacyjną gilotynę!) powoduje, że konserwatywni inwestorzy stają się dzisiaj, właśnie poprzez zaniechanie w poszukiwaniu alternatywnych aktywów, wielkimi krótkowzrocznymi spekulantami. Nie zdają sobie bowiem sprawy z konsekwencji wyższych stóp procentowych dla wyceny ich rzekomo najbardziej bezpiecznych aktywów, a mało kto ich przed tym otwarcie ostrzega. Przy czym problem potencjalnie powracającej inflacji nie dotyczy wyłącznie rynku obligacji. Wszystkie pozostałe publiczne aktywa inwestycyjne są bowiem historycznie równie drogie ze względu na ich relatywną wycenę w stosunku do stopy zwrotu oferowanej przez najbardziej płynne papiery dłużne.

Powinniśmy więc ze znacznie większym życiowym zainteresowaniem i tolerancją dla różnych form ryzyka rozglądać się w poszukiwaniu inwestycji bezpośrednich na rynku prywatnym lub obiecujących projektów na rynku pierwotnym. A w tym niełatwym zadaniu powinno nam bez przerwy towarzyszyć w pełni uświadomione przekonanie, że w obecnej grze inwestycyjnej na rynkach publicznych nie chodzi przede wszystkim o to ile akurat dzisiaj zarobimy, ale jaka będzie łączna (totalna) opłacalność posiadanych lub nabywanych przez nas aktywów, biorąc również pod uwagę – obok przychodowości –  ich przyszłą wycenę.

Szczególną rolę w naszym portfelu powinny teraz również odegrać trwałe aktywa, jak nieruchomości lub zasoby infrastrukturalne, ale zwłaszcza takie, które oferują nam ruchomą stopę zwrotu lub możliwość proporcjonalnego uczestnictwa w nominalnej wartości korzyści wypracowanych przez prowadzoną dzięki tym aktywom konkurencyjną działalność komercyjną.

Mam jednak świadomość, że zdecydowana większość polskich inwestorów nie odwróci się plecami do aktywów znajdujących się w obrocie na rynkach publicznych. W takiej sytuacji proszę jednak poszukać kogoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za całość portfelowego ryzyka i kto aktywnie zadba o zdecydowanie bardziej adaptacyjną alokację aktywów inwestycyjnych, kierując się – wcześniej lub później –  śladami nieuchronnie powracających napięć inflacyjnych. Należy przy tym wybierać bardzo ostrożnie, zwłaszcza, że lokalny wybór jest wciąż jeszcze bardzo ograniczony, a zdecydowana większość najlepszych zagranicznych rozwiązań produktowych zdecydowanie przekracza zdolności inwestycyjne polskich portfeli.

Dokonując takiego wyboru musimy się jednak liczyć z jeszcze jednym poważnym dylematem. Tradycyjnie, mistrzami aktywnej gry inwestycyjnej byli zawsze zarządzający tzw. hedgingowymi funduszami inwestycyjnymi, tacy jak George Soros, Chris Rogers czy Paul Tudor, od których agresywni klienci świadomie oczekiwali ponadprzeciętnych zwrotów dzięki brawurowemu obstawianiu ich makro ekonomicznych opinii (czytaj: opłacalnemu zarabianiu na ryzyku). Później do grona inwestorów na rynku tych funduszy dołączyli inwestorzy instytucjonalni, skuszeni przede wszystkim (i to pomimo znacznie wyższych kosztów zarządzania!) najbardziej rynkowo neutralnymi strategiami inwestycyjnymi, które obiecywały więcej niż coraz niższe stopy procentowe oferowane przez tradycyjne aktywa.

Z czasem jednak podaż wygłodzonego kapitału znacznie przekroczyła dostępny wolumen neutralnych strategii, co oczywiście wpłynęło na poziom osiąganych wyników. Stąd przede wszystkim wyniknęła obecna masowa ucieczka inwestorów instytucjonalnych od funduszy hedgingowych, chętnie relacjonowana przez liczne media i to nie zawsze finansowe. Pamiętajmy jednak, że wcześniej, ci sami inwestorzy, skorumpowali mentalność zarządzających, oferując im pod opiekę środki nadmiernie nieograniczone w stosunku do rynkowego potencjału.

Podsumowując, wybierajmy tylko takie rozwiązania, których charakter stwarza realną szansę na realne zwroty i to właśnie w obecnej sytuacji rynkowej, nie koniecznie odrzucając wszystko to, co nietradycyjne, hedgingowe (nawet wbrew negatywnym komentarzom Warrena Buffetta!) lub alternatywne. Nie zapominając przy tym, że aby osiągnąć ponadprzeciętne zwroty na naszym kapitale inwestycyjnym, musimy się pośrednio angażować w nieprzeciętne strategie rynkowe lub bezpośrednio w wyjątkowe przedsięwzięcia biznesowe.

czerwiec 2016

2017-11-22T14:36:04+00:00 By |Ekonomia Myśli, inflacja, portfel inwestycyjny|

Leave A Comment